poniedziałek, 26 sierpnia 2013

PP pracowity poniedziałek

Postanowiłem pisać pamiętnik ogrodowy.


Możliwość taką stworzył hot spot który gmina Biszcza z finansowym wsparciem UE zafundowała naszej wsi.
Maszt widzę przez okno.


Warunki są tak dobre że nie muszę wystawiać swojej anteny na zewnątrz, stoi na półce zamontowanej do biurka.
Pomyślałem że wieczorem zamiast obejrzeć odcinek serialu napiszę raport z wykonanych prac.
Mam nadzieję że będzie to miało działanie motywujące.
A rodzina w odległym mieście będzie mogła sprawdzić czy się za bardzo nie obijam.


Dzisiaj wstałem przed szóstą i przed śniadaniem wywiozłem kilka taczek piachu i mułu z wyschniętego strumyka zamulonego przez wiosenną ulewę.


Korzystając z ciepłej słonecznej pogody pomalowałem trzecią warstwę farby na bramie i furtce, oraz przykręciłem numer i skrzynkę pocztową.


Przed malowaniem przyspawałem uszy na kłódkę do skrzydeł bramy i nareszcie nie będzie potrzebny łańcuch.


W garażu znalazłem beżowy akryl z datą trwałości sprzed dziewięciu laty oraz ponad dziesięcioletniego, antykorozyjnego dyrupa.
Po otworzeniu zapach i konsystencja dawały nadzieję na przydatność obydwu.


Lilaróżowym dyrupem pomalowałem wiekową taczkę.


Wynikiem wielotygodniowej suszy staw wysechł o ponad 30cm.


Skorzystałem z niskiego poziomu wody i pomalowałem beżowopiaskową dufą nadwerężoną zębem czasu figurkę na wyspie która przejściowo jest półwyspem.


Poszarzały betonowy łabędź odzyskał krasę.


Również japońska latarnia, która była tuż nad wodą.


Oraz moja wariacja n/t japońskiej latarni.
Konstrukcja sprzed kilkunastu laty w której sikorki co roku odbywają dwa lęgi, bezpieczne od drapieżników.


I łabędź i latarnia czekają na wodę.


Kupiona wiele lat temu na jesiennej wyprzedaży figurka matki i dziecka.


Staw z rekordowo niskim poziomem wody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz